 | To że Legia będzie groźna w tym sezonie wiedział każdy. Nawet gdy piłkarze stołecznego klubu nie są w najlepszej formie, to i tak potrafią być groźni. Bez względu na miejsce w tabeli, które aktualnie zajmuje warszawska drużyna każdy przyjezdny na Łazienkowską wie, że nie będzie to łatwy mecz. Wie, lub też nie gdyż coraz więcej drużyn traktuje Legię jako ligowego średniaka. Dlaczego? |
Początek sezonu dla stołecznego klubu był niezwykle udany. Warszawska Legia po serii zwycięstw szybko znalazła się na szczycie tabeli. Efektowna gram skuteczność pod bramką przeciwnika i dobra postawa defensywy gwarantowały dobre wyniki. Do tego znający piłkarskie realia trener Jan Urban, który ma za sobą staż w hiszpańskiej Osasunie Pampeluna, gdzie najpierw zajmował się młodzieżą, by z czasem objąć rezerwy hiszpańskiego klubu. Wszystkie te czynniki gwarantować miały Legii sukces i osiągnięcie celu, jakim było zdobycie mistrzostwa Polski. Na gwarancjach jednak się skończyło, bowiem po serii dobrych spotkań warszawiacy zaczęli tracić punkty z rywalami z dolnej pułki. Presja wyniki pogorszyła relacje pomiędzy zawodnikami, drużyna przestała stanowić kolektyw, tracąc tym samym na jakości. Z kolejki na kolejkę postawa legionistów pozostawiała coraz więcej do życzenia, a rozpędzona Wisła uciekała coraz bardziej. Na półmetku rozgrywek, strata do literujących krakowian wynosiła 10 oczek. Jak można było się domyślić w zimowym okienku transferowym do warszawskiej ekipy nie dołączył żaden nowy zawodnik. Zdecydowano się natomiast przedłużyć kontrakt z trenerem Janem Urbanem. Przed rozpoczęciem rozgrywek zarówno trener jak i zawodnicy otwarcie mówili, że wierzą w zdobycie tytuły mistrzowskiego. Plany Legii zweryfikowało jednak boisko, a drugą część sezonu zespół rozpoczął zgoła odmiennie niż jesienią. Kontuzje i zbyt wąska kadra zawodników uniemożliwiły trenerowi na zbyt duże manipulacje składem. Twarde i silne przekonania trenera zmalały, podobnie jak cele. W ostatnich wypowiedziach słyszymy, że nikt w Warszawie nie wierzy już w mistrzostwo, zwłaszcza, że przewaga Wisły wzrosła już do 14 oczek. Zbyt wąska kadra i nieodpowiedzialna polityka transferowa sprawiły, że Legia w tym sezonie walczyć będzie już tylko o drugą lokatę, a i o to nie będzie łatwo. Zarówno Groclin, Lech i Korona mają ochotę na ten tytuł. Przedsezonowe wyprzedaże Grzegorza Bronowickiego oraz Łukasza Fabiańskiego mocno osłabiły klub ze stolicy, który obecnie nie ma, co marzyć o zawojowaniu Europy.
|