|
Zastanawiając się nad najmocniejszymi i najsłabszymi punktami naszej reprezentacji, można wyciągnąć wiele prawdziwych i mylnych wniosków. Na pewno jednak wszystkie tezy dotyczące bramkarzy będą trafione. Na dzień dzisiejszy nie ma pozycji na której Leo Beenhakker miałby tak ogromny wybór i o którą byłaby tak zażarta rywalizacja, pośrednią przyczyną na pewno jest to, że bramkarz podczas meczu jest jeden, podczas gdy chociażby pomocników z reguły czterech. Zapraszam, więc do lektury felietonu poświęconemu głównej sile biało-czerwonych |
Nie mamy napastników,
pomocnicy w różnej formie, obrońcy grają w kratkę. Na kim więc opierać siłę
reprezentacji, budować szacunek w Europie? Otóż bramkarzami. Włosi mają
obrońców, Portugalczycy pomocników, Hiszpanie napastników, ale jednego
zazdrości nam cała piłkarska Europa. Nadmiaru bramkarzy. Żaden z europejskich
trenerów nie ma takiego bogactwa jak Leo Benhakker. Żaden z europejskich
szkoleniowców nie może spać spokojnie, nie martwiąc się o obsadę bramki w razie
kontuzji pierwszego goalkeepera. Skąd jednak tak dobry rozwój bramkarzy w
Polsce? Tajemnicą i kluczem do sukcesu okazuje się być szkółka bramkarska w
Szamotułach, a tacy trenerzy jak Downhań znani są na całym starym kontynencie.
Doskonałe szkółki i warunki treningowe powodują, że liczba młodych utalentowanych
zawodników wciąż rośnie. Wcale nie tak dawno temu wydawało się, że pozycja w
polskiej bramce jest obsadzona na lata. Przecież po znakomitym finale Ligi
Mistrzów sezonie 2004/05, w którym bohaterem został Jerzy Dudek, euforia i
uwielbienie nad polskim bramkarzem nie miały końca. Jednak niespodziewana
utrata miejsca w składzie Liverpoolu, doprowadziła do utraty miejsca w składzie
reprezentacji, a nawet brakiem powołania na mistrzostwa świata w Niemczech 2006
roku. Numerem 1 został Artur Boruc. Zawodnik Celticu Glasgow znakomitą postawą
w lidze i reprezentacji zwrócił na siebie uwagę największych europejskich potęg
piłkarskich. Na dzień dzisiejszy jego pozycja w klubie i reprezentacji wydaje
się być niepodważalna. Kolejnym bardzo dobrym bramkarzem jest Tomasz Łuszczak.
Zawodnik Manchesteru United zaliczył w tym sezonie kilka ładnych występów w
ekipie Czerwonych Diabłów. Zaufanie, jakim darzy go Sir Alex Fergusson,
gwarantowało Łuszczakowi występy w lidze Mistrzów, rozegrane w pełnym wymiarze
czasowym. Podczas kontuzji Van der Sara pokazał, że jest godnym zastępcą
holendra. Nie zapominajmy także o Łukaszu Fabiańskim, zawodniku londyńskiego
Arsenalu. Wychowanek szkółki w Szamotułach były gracz Legii Warszawa przekonuje
powoli do siebie trenera Wengera i Benhakker. Obaj konsekwentnie stawiają na
młodego Polaka, w prawdzie w meczach o mniejszą stawkę, ale w jego przypadku
każdy występ zaowocuje w przyszłości. W Arsenalu Londyn występuje także
młodziutki, niespełna 17 letni Wojciech Szczęsny. Mający przed sobą świetlaną
karierę młodzian już teraz ma szansę ogrywać się i uczyć od najlepszych. Leo
Benhakker ma poważny kłopot bogactwa w wyborze 3 bramkarzy, którzy pojadą na
Euro 2008. Niewątpliwie szansę na wyjazd ma każdy, jednak wykorzystają ją tylko
najlepsi. Boruc, Łuszczak, Fabiański – ta trójka wydaje się być pewna swego
jednak Pawełek, Kowalewski, Fabiniak czy Przyrowski walczyć będą o wyjazd na
Mistrzostwa Europy. Pozostaje mieć nadzieje, że na innych pozycjach też
będziemy mieć taki kłopot bogactwa.
|